Pompa ciepła w aucie elektrycznym
Układ klimatyzacji pracujący w obie strony: latem chłodzi kabinę, a zimą odwraca obieg i ogrzewa ją ciepłem pobranym z otoczenia, baterii lub napędu. W samochodzie elektrycznym wprost przekłada się na zimowy zasięg.
W aucie spalinowym ogrzewanie jest darmowym produktem ubocznym: silnik i tak produkuje ciepło, a nagrzewnica tylko je przechwytuje. Samochód elektryczny nie ma takiego źródła, więc każdy wat na ogrzewanie kabiny odejmuje kilometry zasięgu.
Najprostsze rozwiązanie to grzałka elektryczna, która z jednego kilowata prądu robi jeden kilowat ciepła. Pompa ciepła działa sprytniej: to ten sam układ klimatyzacji, tylko z zaworami pozwalającymi odwrócić obieg czynnika. Zamiast wyrzucać ciepło z kabiny na zewnątrz, pobiera je z powietrza, z ciepła odpadowego elektroniki mocy albo z pakietu baterii i przenosi do wnętrza. Z jednego kilowata prądu potrafi dostarczyć kilka kilowatów ciepła, bo go nie wytwarza, tylko przepompowuje.
Konsekwencje praktyczne:
- zimowy zasięg auta z pompą ciepła jest zauważalnie lepszy niż z samą grzałką, zwłaszcza przy temperaturach w okolicach zera,
- klimatyzacja pracuje przez cały rok, a nie tylko w sezonie, więc ubytek czynnika uderza także zimą, w ogrzewanie,
- sprężarka jest elektryczna, napędzana wysokim napięciem, i wymaga oleju POE; użycie zwykłego PAG grozi przebiciem izolacji,
- układ obsługuje też chłodzenie baterii, więc jego szczelność odpowiada za coś więcej niż komfort.
Dlatego w aucie elektrycznym serwis klimatyzacji przestaje być usługą sezonową. Braki czynnika oznaczają tu gorsze chłodzenie latem, gorsze ogrzewanie zimą i wolniejsze ładowanie przy skrajnych temperaturach.